powrót na stronę główną


Drogie Koleżanki i Koledzy.

XV Zjazd w dniach 10-12 czerwiec 2011 w Jodłowym Dworze zakończony

sprawozdanie opracował  nasz nieoceniony kolega Julek

oczywiście nie może zabraknąć fotoreportaży

Tu jest galeria fotek Krysi

Tu jest galeria fotek Piotra

Tu jest galeria fotek Mili

Sprawozdanie

Wszyscy dotarli , na czas do Jędrzejowa

Hanka aż ze Szczecina, Jasia, Staszek  z Warszawy pociągami

Pozostali  z różnych stron , wymytymi dzień wcześniej samochodami.

 

Dzień pierwszy - piątek

Ponieważ czas tak szybko biegnie i zdaje się , że przyspiesza

To dla sprawdzenia czy to prawda, zwiedziliśmy zegarów muzeum

Licząc , że może tam uda się znaleźć coś co ten czas zatrzyma

Muzeum Zegarów im. Przypkowskich - Jędrzejów

 

 

Była to jedna z ciekawszych lekcji poglądowych na czym polega pasja podróży, gromadzenia pamiątek, tworzenia  niepowtarzalnej kolekcji  (Feliks Przypkowski), dziedziczenia i rozwijania pasji (Tadeusz Przypkowski) oraz służenia społeczeństwu i narodowi (przekazanie kolekcji Muzeum Narodowemu), a także - co żadnemu z nas nie przyszło do głowy- zależności między otworkiem  w obręczy , promieniem słonecznym i porą dnia.

 

Dla tych co nie byli garstka informacji o :

Feliks Przypkowski (ur. 1872, zm. 1951) - polski astronom i meteorolog amator, lekarz, kolekcjoner; twórca jednej z największych na świecie kolekcji zegarów słonecznych i założyciel Muzeum Zegarów (obecnie Państwowe Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie) w Jędrzejowie.

Feliks Przypkowski uzyskał dyplom doktora medycyny na Uniwersytecie Warszawskim, następnie zrobił specjalizację w Pradze. W 1906 przybył do Jędrzejowa, gdzie założył praktykę lekarską, zbudował dom, obserwatorium astronomiczne i stworzył muzeum zegarów (w 1909). W 1909 założył jędrzejowski oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, a w 1913 wstąpił do Towarzystwa Astronomicznego Francji.

Jego synem był Tadeusz, historyk sztuki, działacz kultury.

 

Tadeusz Przypkowski herbu Radwan (ur. 12 lipca 1905 w Jędrzejowie, zm. 17 grudnia 1977 tamże) – bibliofil, miłośnik grafiki i heraldyki, fotografik, twórca ekslibrisów, kolekcjoner. Jeden z nielicznych    w świecie gnomoników - specjalistów zajmujących się obliczeniami i projektami zegarów słonecznych.

Dziełem Tadeusza Przypkowskiego są liczne zegary słoneczne (część wykonał osobiście, a inne tylko obliczał i zaprojektował), m.in. w:obserwatorium w Greenwich (z ośmiu zegarów pozostał tylko jeden), a w Polsce - na Kościele Mariackim w KrakowieZamku Królewskim w Warszawie (zniszczone w czasie wojny), ratuszu w Sandomierzu, przed Pałacem Kultury i Nauki (od południa wielokrotny z gnomonami otworkowymi, a od północy analematyczny) i na ścianach Teatru Komedia w Warszawie, na kościele w Płońsku oraz na fasadzie zamku wSzydłowie.

 

Po zwiedzeniu muzeum zegarów udaliśmy się do klasztoru Cystersów, ufundowanego już w 1140 r.,miejsca spoczynku biskupa krakowskiego, znanego nam z lekcji historii kronikarza Wincentego Kadłubka.

W takim miejscu nawet najczarniejszy charakter zamyśli się i zaduma

 Jak to w świątyniach bywa , przewodnik pokazuje to jakiś szczegół architektoniczny,  to jakiś obraz .

 Tym razem było inaczej przynajmniej dla naszych pań.

 Przewodnikiem był niezwykle urodziwy , młodziutki braciszek zakonny i nie byłem pewien czy nasze panie patrzą     w niego jak  w obrazek z racji tego co opowiada,  czy z racji współczucia   i podziwu, że ten niezwykle przystojny, urodziwy, młodzieniec zdecydował wybrać taki sposób na życie.

 

Po zwiedzeniu klasztoru w kolumnie za Piotrem udaliśmy się do Chęcin.

Na miejscu okazało się , że niewielu zdecydowało się na  trudy podejścia do ruin zamku tłumacząc się mało sprawnymi nogami , kolanami, płucami /sprawozdający/ i wybrali odpoczynek w kawiarni przy filiżance kawy, szklance soku lub piwa

Nie byłem na zamku więc nie jestem w stanie opisać jak tam było. Ze zdjęć wynika , że bardzo uroczo.

   

Zrozumiałym jest, że na zdjęciu brak autora zdjęcia,  Piotra ale za to wspaniale w centralnym  miejscu  prezentuje się,

uczestnik zjazdu , już prawie zaadoptowana jako quazi absolwentka  naszego wydziału / brak dekretu starosty/ – Jego wspaniała suka Sisi

 

Po zwiedzeniu Chęcin udaliśmy się do miejsca zakwaterowania – hotel Jodłowy Dwór  u bramy Świętokrzyskiego Parku narodowego. Po drodze zabawne zdarzenie.

W kolumnie samochodów mimo starań i uwagi łatwo się zgubić, szczególnie tym co zamykają kolumnę.

Tak zdarzyło się Kowalewskim, mnie i  Koleśnikom.

Kowalewski korzystał ze specjalnie zakupionej  a więc najaktualniejszej mapy Gór Świętokrzyskich na której wcześniej starannie zaznaczył trasę z Chęcin do Szklanej Huty, Koleśnik pilotowany przez Krysię z GPS też ustawionym na  Szklaną Hutę , ja podążałem miedzy Bogdanem i Koleśnikiem . Z rozmów telefonicznych z Piotrem prowadzącym stawkę wg GPS wynikało , że podążamy jednak  w zupełnie różnych kierunkach. Po zatrzymaniu się i półgodzinnym obracaniu i porównywaniu  różnych map, sprawdzaniu GPS zdecydowałem się wyciągnąć  z bagażnika opis trasy przygotowany i przesłany wcześniej mailem  przez Milę. Skonfrontowanie tego opisu z mapami  wyjaśniło, że nie jednemu psu na imię Burek  i w pobliżu ale zupełnie   w różnych kierunkach są dwie miejscowości  Szklana Huta.

Solidność, przezorność i chyba turystyczne doświadczenie Mili uchroniło nas uważających się za doświadczonych kierowców przed jeszcze większą „radością” pozostałych i zadowoleniem , że jednak dotarliśmy na kolację.

Pozostała część bogatego w przeżycia pierwszego dnia zakończyła się dobrą kolacją i tradycyjnymi spotkaniami i zajęciami  podgrupach.

Dzień drugi -sobota

Po śniadaniu udaliśmy się do Kielc gdzie oczekiwała na nas przewodniczka , znajoma Tatarów.

Tym razem stawkę zamykał Piotr i jego też udało się nam zgubić, ale szczęśliwie dzięki łączności / przecież my jesteśmy absolwentami takiego wydziału/ udało nam się w miarę szybko odnaleźć.

Przewodniczka z zawodu geolog, z zamiłowania historyk sztuki , z powołania społecznik i miłośnik Kielc próbowała   w telegraficznym skrócie przekazać nam  jakąś niewielką cząstkę swej wiedzy nt. uwarunkowań geologicznych  i miejsca posadowienia Kielc, bezrozumności postępowania niektórych decydentów dotyczących rozwiązań urbanistyczno-projektowych związanych z niektórymi obiektami itp., itd.

 Myslę , że z tego zbyt wiele szczegółów nie utkwiło w naszej pamięci przykrytych wrażeniami z późniejszego zwiedzania Pałacu Biskupów Krakowskich.

Nie będę tu silił się na opisywanie i przypominanie wystroju i przepychu poszczególnych sal, bo wcześniej musiałbym spędzić co najmniej kilka tygodni na studium podyplomowym z zakresu historii sztuki, malarstwa, rzeźby .

Liczę ,że Ci którzy robili zdjęcia zechcą się z Wami podzielić swoimi ujęciami. Powrót do Jodłowego Dworu w Szklanej Hucie odbył się już bez większych problemów. Po obiedzie wybraliśmy się zgodnie z planem na Święty Krzyż gdzie przewidziana była Msza Św. oraz zwiedzanie klasztoru Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej Sanktuarium Relikwii  Krzyża Świętego

http://www.swietykrzyz.pl/photos2/main_photos/Obraz%20510.jpghttp://www.swietykrzyz.pl/photos2/small2/olesniccy.jpg

Na Święty Krzyż znakomita większość pomaszerowała 3 km. lekko pod górę pieszo, dźwigając swoje intencje              i podziękowania , pozostali tj. ci z kolanami i zadyszką skorzystali z atrakcji przejażdżki konnym zaprzęgiem.

Ciężar wwożonych intencji i próśb musiał być jednak znaczny, bo para koni musiała mocno napinać mięśnie, a po dojeździe pod klasztor na ich grzbietach pojawiły się potne plamy.

Przed Mszą podziwialiśmy wspaniałe widoki a także zwiedziliśmy kryptę Jeremiego Wiśniowieckiego / nie mylić z jego synem Michałem Korybutem Wiśniowieckim –królem Polskim/ gdzie wystawiono jego zmumifikowane doczesne szczątki. Widok niestety nieco przygnębiający w zestawieniu z obrazem Jaremy na koniu w bitwie pod Beresteczkiem na 50 dni przed śmiercią.

Znacznym  przeżyciem było nadzwyczaj uroczyste powitanie nas przez księdza odprawiającego Mszę Św.

Słowa powitania , życzliwość, zadowolenie na jego twarzy z tego , że znaleźliśmy czas i postaraliśmy się wziąć udział w tym kościele w mszy przekonały wszystkich ,że odprawiając to nabożeństwo identyfikował się z nami i z całym sercem starał się pomóc  zanieść nasze modły, troski i intencje przed oblicze Wiecznego.

Nastrój powagi tej modlitwy pozwolił mi nawet na ten  moment zapomnieć o wpadce, jaką miałem zapominając zabrać z samochodu  w Jodłowym Dworze znicze które zakupiłem i przywiozłem z Gliwic,  aby zaświecić je ku pmięci tych, którzy już  odeszli .

Po mszy zwiedziliśmy kościół, a na koniec w Kaplicy Relikwii  Krzyża Świętego, udzielił nam błogosławieństwa krucyfiksem z relikwiami.

Wieczorem tradycyjnie spotkaliśmy się na uroczystej kolacji.

Tym razem rozpoczęcie tego uroczystego spotkania nie było tak proste. Do tej pory wszystkie te spotkania otwierał nasz Starosta, On wstawiał mowę powitalną, on intonował Gaudeamus.

Tym razem musieliśmy zrobić to sami .

Wniosek  o reprezentowanie Starosty w tym wyjątkowym przypadku przez sprawozdającego rozesłał mailem  Piotr, wyznaczyła Mila a przekonała swoimi prośbami i uśmiechem Krysia Duża.

Po oficjalnym powitaniu, zanim zaśpiewaliśmy Gaudeamus udaliśmy się na dwór nieopodal hotelu pod potężnym świerkiem na kręgu z potężnych głazów rozłożyliśmy i zapaliliśmy piętnaście zniczy / niestety tylu nas już odeszło/. Wymieniając kolejno nazwiska i imiona tak jak Ich pamiętamy, odmówiliśmy modlitwę Wieczne Odpoczywanie  i  zatopiliśmy się w minucie  ciszy.

Kliknij na zdięcie aby zobaczyć je w pełnej rozdzielczości

 

Moment ten mocno zapisał się w mojej pamięci, nie tyle z przyczyn mojego gapiostwa, ale ze względu na towarzyszący mu uroczysty, niepowtarzalny, mam odwagę użyć słów otoczony świętością nastrój, dający poczucie, że mimo, że nieobecni to jakby Oni wszyscy tym bardziej  byli z nami

Uroczystą kolację rozpoczęliśmy od tradycyjnego odśpiewania pieśni żaków Gaudeamus zaintonowaną tym razem pod nieobecność Starosty przez Krystynę Dużą. To było bardzo poważne wyzwanie i sprawdzian w jednym.

Jurku możesz być dumny,  bo dzięki Tobie,  udało nam się zaśpiewać nawet dosyć zgodnie dwie zwrotki.

Drugim ważnym wydarzeniem było przyjęcie do naszego grona naszego starszego o rok kolegi Wernera Sobka.

Werner opowiadając swoją życiową  drogę po studiach, dokonania zawodowe,  przekonał nas, że nie zmarnował tego co uzyskał dzięki Jego i naszym Profesorom i Wykładowcom, a ponadto już w czasie wspólnego przebywania udowodnił , że jest nadzwyczaj sympatyczny, kontaktowy,  i nie zapomniał, że nic nie przychodzi za darmo i wszystkim , którzy tylko mieli ochotę postawił piwo.

Nie jestem specjalnym smakoszem piwa ale to od niego smakowało mi wybornie.

Formalnie Werner przez aklamację przy rzęsistych brawach został adoptowany do naszego roku.

Staroście nie pozostaje nic jak tylko wydanie stosownego urzędowego dekretu potwierdzającego wolę ludu.

Wydarzenie trzecie ale znamienne.

W trakcie organizacji tego zjazdu, na skutek dosyć powolnego napływania zgłoszeń i przedpłat, braku zgłoszeń tak wytrwałych uczestników jak Starosta i Wili pojawiało się zwątpienie czy formuła spotkań,  zjazdów nie wyczerpała swojej siły integrującej, czy nie należy szukać innej formy podtrzymywania naszych więzi.

To był przecież już XV zjazd a więc zasłużenie określany też jubileuszowym,  także z uwagi na to , że odbywał się  w 45-tym roku, po roku obrony dyplomów.

Ku zdumieniu wszystkich razem i pewnie każdego z osobna, wszyscy jak jeden mąż a panie  z siłą dwóch mężczyzn wznieśli ręce do góry, że za rok i długo długo jeszcze, zjazdy powinny być organizowane dopóty, dopóki będzie chociaż jeden chętny i miarę sprawny aby móc dojechać

Pomimo, że staraliśmy się zmniejszyć obfitość  dań,  ilość podanego  jadła przekroczyła nasze możliwości a dzięki staraniom i zapobiegliwości Koleśników, smakosze golonek w kapuście,  smakowali je jeszcze na niedzielnym śniadaniu.

Dzień trzeci – niedziela

Po śniadaniu udaliśmy się nieopodal Kielc do Jaskini Raj. Niestety bez Hani Kubickiej, bo musiała wracać do Szczecina gdyż w poniedziałek rano czekały już na Nią obowiązki. W programie mieliśmy zwiedzanie Jaskini Raj na które bilety zamawiać należy najpóźniej z początkiem roku kalendarzowego, bo późnie zostaje się bez szans.

Nie wiem tego, bo Krystyna Duża  nie była ani łaskawa, ani chętna zdradzić jakimi argumentami czy czarami  posłużyła się, że w końcu marca udało się Jej jeszcze załatwić rezerwację dla dwu naszych grup. Na miejscu Zwolińskiego miałbym się na baczności.

http://www.jaskiniaraj.pl/UserFiles/Image/jaskiniaraj/7.jpghttp://www.jaskiniaraj.pl/UserFiles/Image/jaskiniaraj/5.jpg

Jaskinia „Raj” jest jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Gór Świętokrzyskich i jedną z najpiękniejszych jaskiń krasowych naszego kraju. Zachwyca bogactwem i różnorodnością kalcytowych form naciekowych. Występują tutaj skupiska stalaktytów o unikatowym na skalę światową zagęszczeniu.

Na szczególne uznanie zasługują przewodniczki po jaskini, potrafiące w sposób niezwykle barwny opowiedzieć  i pokazać, przez odpowiednie podświetlenie szczegółu. Nie szczędźmy docenienia czyjegoś zaangażowania tylko dlatego, że nas nie słyszy.

Załączone poniżej zdjęcia ściągnięte z galerii zdjęć na stronie internetowej / w jaskini robienie zdjęć jest zabronione / nie oddają tego uroku , tajemniczości i atmosfery , mogą być tylko kilkuprocentową namiastką.

 Po zwiedzeniu Jaskini Raj odwiedziliśmy jeszcze skansen wsi świętokrzyskiej, w Tokarni, gdzie trafiliśmy na festiwal tradycyjnej świętokrzyskiej sztuki kulinarnej i co nieco udało nam się skosztować przy muzyce i śpiewach kapeli ludowych.

Na zakończenie lista uczestników w porządku alfabetycznym

Rysiek Bardadyn

Boguś Czajka

Mareczek  Duszański

Krzysia Gajdek

Julek Gajdek

Staszek Kiewra

Janusz Kiesner

Krysia Koleśnik

Andrzej Koleśnik

Maryla Kowalewska

Bohdan Kowalewski

Mila Nowaczyk

Teoś Olszak

Michał Orwat

Kasia Parzyńska

Piotr Parzyński + Sisi

Stasiu Rodycz

Jasia Sioch (Piskorska)

Werner Sobek – adoptowany

Beata Szafran

Janusz Szafran

Ela Tatara

Zygmunt Tatara

Hania Tokarska /Kubicka/

Krysia Zwolińska

 

W organizacji zjazdu udział brali

Nieocenione

Duża Krysia i Mila

Janusz Kiesner

Wili Niezgoda

I sprawozdawca  Ynmś.jpg
Juliusz Gajdek

Powrót na początek
 


 
 

Galeria fotek Krysi

Jedrzejów Muzeum Zegarów

Jedrzejów Muzeum Zegarów

Jedrzejów Muzeum Zegarów

Jedrzejów Muzeum Zegarów

Jedrzejów Opactwo Cystersów

Jedrzejów Opactwo Cystersów

Jedrzejów Opactwo Cystersów

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kolacja w Jodlowym Dworze

Kielce Park i Palac Biskupów

Kielce Park i Palac Biskupów

Kielce Park i Pa³ac Biskupów

Kielce Park i Palac Biskupów

Kielce Pomnik

Kielce Pomnik

Kielce Pomnik

Kielce Pomnik

Kielce Pomnik

Kielce Pomnik

Swiety Krzyz

Swiety Krzyz

Swiety Krzyz

Swiety Krzyz Goloborze

Swiety Krzyz Goloborze

Jodlowy Dwór Pozegnania

Jodlowy Dwór Pozegnania

Jodlowy Dwór Pozegnania

Jodlowy Dwór Pozegnania

Tokarnia

Tokarnia

Tokarnia

Tokarnia

Tokarnia

 

Powrót na początek
 



 

Galeria fotek Piotra

.

 

Powrót na początek


Galeria fotek Mili

Powrót na początek