SKOK MILI ZA WIELKĄ WODĘ

 
 

W tym roku moja natura włóczykija zawiodła do kilku miejsc w Polsce

i na Starym Kontynencie oraz spowodowała skok za Wielką Wodę.

 


Wschodnie części Kanady i USA to pełne kontrastów najbardziej zaludnione rejony obu krajów.

Tu spotkamy duże, puste przestrzenie lasów, wód, mokradeł ale też drapacze chmur pnące się bez umiaru w niebo,

przykłady oszałamiającej potęgi przyrody i wysoko rozwiniętej techniki, wielkiego bogactwa i bezdomności.

To miejsce na Ziemi, gdzie wielu, także Polaków, przybywało z nadzieją na lepsze życie.

 

 

Montreal, stolica prowincji Quebec, gdzie słońce wschodzi na południu (bo rzeka św. Wawrzyńca zmienia swój typowy kierunek płynięcia  i zamiast na wschód płynie na północ) jest drugim co do wielkości miastem Kanady i drugim po Paryżu francuskojęzycznym miastem na świecie.
W starej części miasta przyciąga oczy  neoklasycystyczna architektura Banku Montrealskiego (fot. 1) z 1847 r. przy placu Broni,
zdumiewa prostotą budowy Zamek Ramezay z początku XVIII w. zbudowany dla XI Gubernatora Montrealu (fot. 2),
zachwyca neogotycka Bazylika Notre Dame z 1829 r. (fot. 3)
a Polaków mile łechce widok pomnika Kopernika obok nowego Planetarium przy Stadionie Olimpijskim (fot. 4)
.

 

fot_1 Bank Montrealski

fot_2 Zamek Ramezay

fot_3 Wnętrze Bazyliki Notre Dame

fot_4 Pomnik Kopernika

 

 

 

 

Ottawa, wybrana w latach 50-tych XIX w. jako stolica zjednoczonej Kanady przez Królową Wiktorię, siedziba Parlamentu i Rządu dzięki licznym parkom i ciekom wodnym robi wrażenie sympatycznego miasta. Na klifowym wzgórzu wznoszą się neogotyckie budynki Parlamentu, w Głównym Budynku z 1866 r. (fot 5) obraduje Izba Gmin i Senat.
Niedaleko znajduje się pomnik kanadyjskich feministek, które po długiej walce uzyskały werdykt w sądzie apelacyjnym, że „Kobiety są ludźmi” i mogą zasiadać w Senacie (fot. 6).
Idąc troszkę dalej dochodzimy do wykonanego  w 1. połowie XIX w. i będącego na liście UNESCO Kanału Rideau z licznymi śluzami (fot. 7).
Wśród wielu budynków budzi zainteresowanie neorenesansowy dom handlowy z początku XX w. (fot. 8).

 

fot_5 Parlament

fot_6 „Kobiety są ludźmi”

fot_7 Kanał Rideau

fot_8 Dom w stylu Królowej Anny

 

 

Hałaśliwy, wielokulturowy tygiel Toronto jest największym kanadyjskim miastem, położonym nad brzegiem jeziora Ontario. Symbolem Toronto jest wieża CN (fot. 9) o wysokości 553 m, która przez długie lata była najwyższą wieżą świata.

Z gondoli na wysokości 342 m rozpościera się piękny widok na miasto i na Ontario (fot. 10).

Ciekawy jest budynek Uniwersytetu  (założonego w 1827 r., fot.11) kształcącego dziś 80 tys. studentów. Nowy Ratusz (fot.12),

to przykład świetnej współczesnej architektury.

 
   

fot_9 CN Tower

fot_10 Panorama Toronto

fot_11 Uniwersytet w Toronto

fot_12 Nowy Ratusz

 


Od Toronto blisko już jest do Niagary, tego chyba najsłynniejszego, chociaż wcale nie tak dużego wodospadu na świecie. Ogląda go rocznie 5 milionów ludzi a może nawet dwa razy więcej. Składa się z dwóch części: amerykańskiej (fot. 13)
 i ponad dwa razy dłuższej (800 m)  i niosącej wiele razy  więcej wody amerykańsko-kanadyjskiej (fot. 14 i 15). 
Oba mają wysokość ok. 50 m. Ciekawszy jest widok ze strony Kanady, świetne wrażenie robi panorama z wieży (fot.16)
.

 

fot_13 Amerykańska część Niagary

fot_14 Kanadyjska część Niagary

fot_15 Niagara z kanadyjskiego brzegu

fot_15 Niagara z kanadyjskiego brzegu

 

 

Przejeżdżamy przez Niagarę po Tęczowym Moście do USA, długi odcinek drogi przez Appalachy i po krótkim zwiedzeniu słynnego, pierwszego w Ameryce, Uniwersytetu Harvarda (zał. 1636 r., fot. 17) ruszamy do Bostonu, miasta z długą tradycją. 
Tu wiele obiektów przyciąga oko, np. uznawany za arcydzieło kościół św. Trójcy z bardzo bogatym frontonem (fot. 18),
najstarszy budynek publiczny - Stary Ratusz z 1713 r., stąd poszła iskra zapalająca walkę o niepodległość (fot.19).
Stara ulice są bardzo kolorowe (fot. 20).

 

fot_17 Biblioteka Harvardu

fot_18 Kościół św. Trójcy z II poł. XIX w

fot_19 Stary Ratusz

fot_20 Fragment bostońskiej ulicy

 
 

 

Newport jest kurortem dla bogatych (taka sobie dacza, fot. 21) i bardzo bogatych (pałac magnata Vanderbilta, fot. 22),
ale też jest to miłe miasteczko (fot. 23).
U nas , w Polsce, znany jako port jachtowy (fot. 24), gdzie często zaczynały się lub kończyły wielkie regaty morskie.

 
 

fot_21 Skromny domek w Newport

fot_22 Pałac Vanderbiltów

fot_23 Uliczka

fot_24 Port jachtowy

 

 

West Point, sławna Akademia Wojskowa, położona w strategicznym punkcie rzeki Hudson (fot. 25) udostępnia część swoich podwoi dla zwiedzających.
Na terenie kampusu znajduje się, oprócz domów dla kadetów i kadry, szereg kościołów różnych wyznań, najokazalszy jest protestancki (fot. 26), wiele boisk i innych obiektów dla uprawiania sportu, duża biblioteka.
Studia prowadzone są w ostrym reżimie, żelaznej dyscyplinie.
Znajdujące się tu pomniki upamiętniają zdarzenia lub ludzi związanych z wojnami np. wojną secesyjną (fot. 27)
 lub ludzi ważnych dla Akademii (pomnik Kościuszki, fot. 28).

 

fot_25 Zakręt rzeki Hudson

fot_26 Protestancki kościół kadetów

fot_27 Pomnik ofiar wojny secesyjnej

fot_28 Kościuszko, budowniczy West Point'u

 

 

 

 

 

Nowy Jork, największe miasto Północnej Ameryki, z „sercem” Manhattanem, wyspie kupionej w 1626 r. od Indian za błyskotki warte 24 $, dziś ma ponad 8 mln mieszkańców. Jak w każdym dużym mieście jest pełno  kontrastów ale jego cechą charakterystyczną są wieżowce, dobrze widoczne, gdy dojeżdżamy do miasta (fot. 29),
tworzące wręcz tunele o ścianach zda się sięgających nieba (fot. 30).
Najsławniejszą ulicą jest Broadway, która odmiennie niż wszystkie inne ulice, biegnie nie pod kątem prostym do sąsiednich ale ukosem z północnego zachodu na południowy wschód (fot. 31, 32).

 

fot_29 Wieżowce Dolnego Manhattanu

fot_30 Rockefeller Center, 6. Aleja

fot_31 Obrazek z Broadway'u

fot_32 Broadway widziany z Times Square

 

 

Niestety, nieodmienny obrazek z tego ogromnego miasta, to sterty śmieci, często rozwiewanych przez wiatr (fot. 33),

chociaż rządy Rudolfa Gulianiego dużo poprawiły.

Wielka amerykańska tragedia została upamiętniona postawieniem wieży-muzeum One World Trade Center (fot. 34)  oraz dwóch fontann-studni w miejscach, gdzie stały zburzone wieże (fot. 35).

Niedaleko  tych pomników spotykamy grupkę Amiszów, grupy ortodoksyjnych anababtystów przybyłych onegdaj ze Szwajcarii

 i ciągle , z uporem, utrzymującej stare obyczaje i sposób życia (fot. 36).

 

fot_33 Częsty obrazek nowojorskiego centrum

fot_34 One World Trade Center

fot_35 Studnia-fontanna jako pomnik

fot_36 Amisze w Nowym Jorku

 

 

Dzielnica finansowa na Dolnym Manhattanie kojarzy się nam głównie z Giełdą Nowojorską (fot. 37).
Będąc w tym mieście trzeba koniecznie wjechać na wieżę Empire Building (443 m), popatrzyć na miasto z góry (fot. 38) oraz odwiedzić  (oczywiście w biały dzień) ogromny Central Park (fot. 39).

Przybywających do Nowego Jorku od strony morza wita lub żegna ogromna Statua Wolności

 

fot_37 Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych

fot_38 Widok na Manhattan

fot_39 Central Park

fot_40 Statua Wolności

 

 

„Miasto braterskiej miłości”, Filadelfia zrobiła na mnie przyjazne wrażenie, bo wolę miasta nie tak wielkie.
Pięknie położone, na wzgórzu z ładnym widokiem na miasto, jest Muzeum Sztuki (fot. 41),
które zgromadziło 300 tys sztuk eksponatów. Prowadzące szeroką działalność Narodowe Centrum Konstytucji  przypomina nam, że to właśnie miasto jest kolebką niepodległości Stanów Zjednoczonych, że tu, w Independence Hall (fot. 42),
została uchwalona Deklaracja Niepodległości a Dzwon Wolności (fot. 43) obwieścił jej odczytanie 8 lipca 1776 r.
Na starym mieście  zachowały się urocze kamieniczki, jak te w uliczce Elfreth's Alley z XVIII w. (fot. 44).

 

fot_41 Muzeum Sztuki

fot_42 Independence Hall

fot_43 Dzwon Wolności

fot_44 Domki w Elfreth's Alley

 

 

Wizyta w Waszyngtonie to ostatni etap mojej podróży. Centrum miasta zabudowane monumentalnymi budowlami zda się poważne nawet z urzędniczą sztywnością. Nie wszędzie mogą wejść turyści, szczególnie obcokrajowcy.
Capitol (fot.45) zwiedzaliśmy w bardzo ograniczonym zakresie, w części zwykle udostępnianej był remont, piękne wnętrze kopuły Capitolu można było sfotografować tylko z dołu (fot. 46).      Biały Dom podziwialiśmy zza płotu (fot.47).
Za to przebogate muzea kusiły bogactwem wspaniałych eksponatów.
Szczególnie podobała mi się rzeźba dziewczynki w Muzeum Sztuki

 

fot_45 Capitol w Waszyngtonie

fot_46 Wnętrze kopuły Capitolu

fot_47 Biały Dom od strony południowej

fot_48 Dziewczynka z muszlą, Muzeum Sztuki

 

Lato było tam wtedy gorące a wysoka wilgotność powietrza, szczególnie w Nowym Jorku, dała się we znaki.

I powrót: Paryż (przez tradycyjne nieporządki na Lotnisku de Gaulle omal nie uciekł nam samolot), Warszawa i Wrocław.

Cóż, trzeba planować nowy wyjazd! Co tu wybrać?