Powrót na stronę główną.

Chiny 2016
Migawki
z obiektywu Janusza Pawlikowskiego

 

 

 

 
     
     
 

Pekin
 obecna stolica państwa.

 
 

  W latach 1985 – 2008, przy okazji międzynarodowych konferencji naukowych i podobnych imprez, sześciokrotnie przebywałem
w Indiach, trzykrotnie w Japonii, w Malezji, na Syberii; „okrążając” Chiny w trakcie moich podróży. A jednak nigdy, pomimo wielu starań, nie udało mi się przy tych okazjach odwiedzić „Państwa Środka” – jak Chińczycy nazywają swój kraj.
  Przełomem była kolejna wystawa Stefana Arczyńskiego pod tytułem „Chiny” pokazana we Wrocławiu w roku 2013 i rozmowa z Nim. Fotografie Mistrza Stefana ukazujące urodę przyrody tego kraju i jego mieszkańców  były tym ostatecznym argumentem – muszę zrobić wszystko, by pojechać do Chin. Udało się ten wyjazd zorganizować (tym razem prywatnie) na wiosnę następnego roku i w kwietniu 2014 wylądowałem w Pekinie. Jest więc oczywiste, że tę internetową wystawę pokazującą, cząstkę zaledwie, moich fotografii dedykuję Panu Stefanowi Arczyńskiemu wraz z podziękowaniem za inspirację.

  W trakcie pobytu w Chinach odwiedziłem kilka „ważnych” miast oraz duży fragment Chin południowo – zachodnich, niezwykle malowniczych. Ciągle pozostaję pod ogromnym wrażeniem, z jednej strony, dowodów starej cywilizacji i kultury sięgających kilku tysięcy lat wstecz, a z drugiej niesamowitego skoku we wszystkich prawie dziedzinach, jaki się ostatnio w tym kraju dokonał. Chiny z „kraju na końcu świata”, zarządzanego w trochę tajemniczy dla nas sposób zgodnie ze wskazówkami trzech wielkich systemów filozoficznych, to jest konfucjanizmu, taoizmu oraz buddyzmu, a także organizujący życiową przestrzeń wedle zaleceń feng shui (po mandaryńsku : wiatr woda) stały się krajem nowoczesnym, jednym z najsilniejszych gospodarczo (od roku – pierwsza gospodarka świata !) ekonomicznie oraz politycznie w świecie.

Postanowiłem pokazać tylko trzy fotografie z Pekinu (chińska nazwa: Beijing) i z Wielkiego Muru czyli miejsc  najbardziej reprezentatywnych. Jest to bowiem miasto (i Wielki Mur) wszystkim bardzo dobrze znane, chociażby z telewizji czy filmów. Wybrałem natomiast więcej fotografii do pokazania z miejsc trochę mniej znanych.

 

Pałac cesarski w Zakazanym Mieście, używany do oficjalnych ceremonii

Stadion Olimpijski główna arena Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku

Fragment Wielkiego Muru w okolicach Pekinu

     
 

Xi’an 
pierwsza stolica cesarstwa

 
 

kolebka chińskiej państwowości i cywilizacji, a także pierwsza stolica cesarstwa utworzonego w roku 221 p. n. e. przez Qin Shi Huang’a.  Od jego nazwiska Qin, które czyta się Chin,  powstała „na zachodzie” nazwa państwa, które sami Chińczycy nazywają Zhongguo (czyli Państwo Środka). Z miasta Xi’an rozpoczynał się słynny „jedwabny szlak”, a za czasów dynastii Tang (lata 618 – 907)  Xi’an było najbogatszym miastem na świecie ! W pobliżu miasta odkryta została w roku 1974  (przypadkowo – przez chłopa kopiącego studnię) słynna armia terakotowa wpisana na listę UNESCO. To ustawione w szyku bojowym 8000 uzbrojonych wojowników i 100 bojowych rydwanów wraz z końmi. Armia ta miała w zamierzeniu bronić dostępu do grobowca cesarza Qin.

 

Fragment miejskich murów z czasów dynastii Ming

Jedna z głównych ulic handlowych w mieście

Wojownicy armii terakotowej w odsłoniętej krypcie, jednej z czterech

     
 

Kanton
 
centrum handlu ze światem
.

 
 

Miasto Kanton  (chińska nazwa: Guangzhou) – trzecie największe miasto w Chinach, centrum handlu z zagranicą. Jest ono największym na świecie miejscem wytwarzania różnego rodzaju „podróbek” znanych firm (ale legalnego – na podstawie różnego rodzaju umów)   poczynając od elektroniki, płyt kompaktowych, po odzież, obuwie, kosmetyki, itp. |
[Jakie są najbardziej znane na świecie trzy angielskie słowa ? Odpowiedź: Made in China].

Miasto Kanton, wraz z okolicznymi miejscowościami, jest także od dawna centrum wytwarzania ceramiki/porcelany.
To tu opanowano, w okresie dynastii Tang, technologię kolorowego szkliwienia porcelany,
rozwiniętą następnie w epoce dynastii Ming (lata 1368 – 1644).

 

Zestawienie „Starego” i „Nowego”

Patera na owoce z epoki Qing, z okolic Kantonu

Pomnik „Herbaciarza” na głównej ulicy handlowej

     
 

Guilin 
 jedno z najważniejszych centrów turystycznych.

 
 

Miasto Guilin i okolice, a szczególnie malowniczą dolinę rzeki Li, która jest tym dla chińskich malarzy, poetów, etc., 
czym dla artystów europejskich była i jest Toskania – miarą naturalnego piękna. Podziwiać tam można wapienne stożki („mogoty”) sterczące wprost z równiny, a między nimi meandrującą cichą i spokojną rzekę Li, na której spotkać można w dzień mnóstwo turystycznych statków, a wieczorami bambusowe tratwy rybaków, łowiących ryby przy pomocy tresowanych kormoranów.

 

Malowniczy widok rzeki Li i wzgórz „mogotów” w okolicy Guilin

„Wzgórze Słoniowej Trąby” – kultowe miejsce do fotografowania się

Szklany (w 100%) most na rzece Li

Najwyższe pagody na rzece Li

Treser kormoranów (do połowów ryb) znad rzeki Li

     
 

Yangshuo 
malownicze miasto nad rzeką Li.

 
 

            Miasto Yangshuo w Chinach południowo-zachodnich, – centrum turystyki, nastawione głównie na przybyszy z Europy.
Pełne jest restauracji i kafejek „w stylu zachodnim” (Chińczycy prawie w ogóle nie piją kawy!) oraz mnóstwa sklepów i straganów, gdzie można kupić dosłownie wszystko: od biżuterii i kopii dzieł sztuki po „ciuchy” i buty. Dla turystów są tutaj przygotowane dwie światowej klasy atrakcje.
         Pierwszą z nich jest nocny pokaz, na zatoce rzeki Li, obyczajów i scen z codziennego życia okolicznych mniejszości etnicznych: Dong, Yao, Zhuang i Miao. Reżyserem pokazu jest Sandjie Liu, twórca spektaklu otwierającego i zamykającego Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w roku 2008.
         Drugą jest jaskinia „Silver Cave” w której znajdują się przepiękne stalaktyty (rzadziej stalagmity) bajecznie kolorowe.
Te kolory są wynikiem różnobarwnych związków chemicznych zawartych w skałach tworzących tę jaskinię.

 

Główna ulica w mieście

Pejzaż rzeki Li z rowerami na moście

Potężny stalaktyt w jaskini „Silver Cave”

Fragment pokazu obyczajów mniejszości etnicznych – IMPRESJA II – połów ryb z udziałem tresowanych kormoranów

Fragment … – IMPRESJA V – panny młode przed ślubem

Bajecznie kolorowe stalaktyty odbijają się w krystalicznie czystej wodzie jaskini „Silver Cave”

     
 

Hong Kong 
centrum finansowe Chin

 
 

    Miasto Hong Kong  (chińska nazwa: Xianggang) – centrum finansowe i gospodarcze Chin. Rozwinęło się ono jako kolonia brytyjska
 w latach 1842 – 1997 od małej wioski do miasta o znaczeniu światowym. Po przyłączeniu z powrotem do Chin w roku 1997 zachowało częściową niezależność jako Specjalny Region Administracyjny.
   Miasto założono na górzystej wyspie u ujścia Rzeki Perłowej i brak wystarczającego miejsca pod zabudowę sprawia,
że miasto może rosnąć tylko „w górę”.
  W Hong Kong mają siedziby wszystkie wielkie korporacje światowe, a giełda jest jedną z najważniejszych w świecie.

 

Ludzkie „termitiery” – typowe budownictwo w mieście-wyspie

Port w Hong Kong przed burzą

Największa na świecie pływająca restauracja

Port Aberdeen w szerokokątnym obiektywie

Panorama centrum Hong Kong po burzy

     
 

CHIŃCZYCY
pokolenie z przyszłością

 
 

Dzieci na całym świecie są urocze, te w Chinach również. Pokazuję trzy przykłady.

 

„Tylko z tatusiem”

   

Janusz M. Pawlikowski

 
Dla zainteresowanych-na końcu strony  

Trzy wielkie systemy filozoficzno – religijne w Chinach
 

powrót na stronę główną.

                                                             Janusz M. Pawlikowski

 OD REDAKCJI
O ile wiem to Chiny mieli także okazję zwiedzać służbowo  w latach 80-tych XX w.
  Jurek Kelner i ja.
 Mila w 2012 i Zbyszek Popkowski
 Dla przypomnienia     link do relacji Mili

 


 OKAZJONALNA R
EFLEKSJA OSOBISTA
Tylko nieliczni z nas doznali „szoku” jaki dotyka europejczyka,
gdy pierwszy raz znajdzie się w Chinach.
 Mnie  się coś takiego  przydarzyło się w roku 80-tym XX w. gdy służbowo  na zaproszenie
Min. Zdrowia ChRL miałem okazję zwiedzić szpitale w Pekinie i w Szanghaju ale także zabytki
 w miastach Pekin, Szanghai, Hangzou.

 


Niestety w tym czasie nie było cyfrówek .
Zaledwie tyle zachowało się i  udało
się odzyskać  z "kolorowych" slajdów

 

Pagoda wejścowa do kompleksu cesarskich pałaców - Zakazane Miasto

U wejścia do Zalazanego Miasta

W czasie zwiedzania Hangzou

     

Świątynia Nieba

w południowo-wschodniej

części Pekinu

Pagoda na wzgórzu w granicach Zakazanego Miasta

Jeden z widoków w obrębie Zakazanego Miasta

Nie pamiętam -prawdopodobnie budynek Min. Zdrowia

     

Budząca się wiosna w Hangzou

Wiosna w Szanghaju lub w Hangzou

W Hangzou - restauracja na jesiorze

Niezwykle piękne kwiaty. Niestety nie zachowała się nazwa.

 

Trzy wielkie systemy filozoficzno – religijne w Chinach

Konfucjanizm    (rujia)

Jest to doktryna moralno – polityczna, religijno – filozoficzna i światopoglądowa. Jej twórcą był chińczyk Kong Zhongni (Konfucjusz) żyjący w latach 551 – 479 p.n.e., a rozwijali ją również potem jego uczniowie w wiekach VI i V p.n.e. Podstawą filozoficzną tej doktryny jest założenie, że wszystko co się dzieje musi być zgodne z „ładem nieba”. Choć nie ma w niej idei boga osobowego, to istnieje pojęcie „Niebios”, jako najwyższego moralnego bytu. Jest to przede wszystkim filozofia humanizmu skoncentrowana na naszym postępowaniu wobec innych ludzi, a w swej istocie paternalistyczna filozofia zachowań społecznych, ucząca zasad, kodów i norm postępowania. Konfucjanizm miał ogromny wpływ na rozwój kultury oraz styl życia i myślenia, w tym także m. in. na organizację administracji państwowej i sposoby sprawowania władzy w Chinach. W doktrynie tej ogromne znaczenie miał kult przodków i tradycji.

 Taoizm    (daojiao)

Twórcą filozofii taoistycznej był chińczyk Laozi (około 580 – 500 p.n.e.) Rozwinęła się ona w wiekach VI – III p.n.e. jako doktryna, która  głosi materialną jedność całego wszechświata regulowaną podstawowymi prawami przyrody i związana jest z pojęciem „dao” (droga). Dao jest esencją wszechświata, stanowiącą podłoże wszelkich zjawisk i jest rozumiane jako Droga Wszechświata, czyli byt najwyższy i praźródło istnienia. W II i III wieku n.e. rozwinęła się „część religijna” taoizmu, w której nie ma antropomorficznego bóstwa, natomiast niejako w zamian poszukuje się „objawienia drogi”, gdzie termin ten charakteryzuje dynamikę natury i siłę sprawczą we Wszechświecie. Zarówno w ujęciu filozoficznym, jak i religijnym ostatecznym celem człowieka jest przebywanie w Dao.

 Buddyzm    (fojiao)

Twórcą tego nonteistycznego systemu filozoficzno - religijnego był hinduski książę Siddhartha  Gautama (563 – 483 roku p.n.e.). „Buddha” oznacza „przebudzony” i takie imię obrał Siddhartha, kiedy zaczął głosić swoje nauki. Buddyzm rozwinął się z systemu etyczno – soteriologicznego (koncepcji sposobu zbawienia człowieka) stworzonego w V wieku p.n.e. Buddyzm jest w swym założeniu systemem (filozofią) ateistycznym – to samodzielna droga jednostki do doskonalenia się, oparta na „Czterech Szlachetnych Prawdach” głoszonych przez Siddharthę. Celem tego samodoskonalenia jest wyzwolenie się z cierpienia (ukojenia cierpienia) poprzez neutralizację żądz. Jedynymi zorganizowanymi instytucjami buddyzmu są więc klasztory, czyli miejsca odosobnienia, sprzyjającego samodoskonaleniu się.

                                                                                 Janusz M. Pawlikowski

 

Powrót na stronę główną.

 

 

                                                                                  

 

 

 

                                                                                      Wybrane migawki
                                                                 z podróży służbowej J. Kelnera

                                                                                               
CH
INY 1986

 
 

Komentarz do zdjęć z Chin.

 

Skąd mój wyjazd do Chin w 1986 roku, w okresie dyktatury proletariatu i wiodącej roli PZPR? Czyż to nie inni byli do wyróżnień i zaszczytów – powiedział mi to otwarcie dyrektor instytutu n.-b., w którym pracowałem. Ja byłem do roboty. I tylko po chwilowym, rocznym „przewrocie” w kierownictwie zostałem od razu uznany za właściwą osobę do nominacji i w trybie nagłym nadano mi, bez doktoratu, adiunkta n-b. Później stale mi to wypominano, to że jako adiunkt mam być bardziej uległy i więcej dać się okradać ze swojego dorobku. Nie wchodząc w szczegóły z mojej pracy powstały dwa doktoraty, oczywiście zdobyte przez „właściwe” osoby. Czy nie miałem swojej drogi do doktoratu? – od właściwego tematu, pracy doświadczalnej, publikacji i wdrożenia do wyboru promotora, obrony i szczęśliwego tytułu. Patent na przetwornik różnicy temperatur, stosowany w czujniku tlenku węgla, miał zakres pomiarowy 0,01deg przy dopuszczalnej temperaturze otoczenia 5-45 oC. Oczywiście czułość przetwornika to 1/100 zakresu, a więc 0,0001 deg. Zrobiłem to jeszcze w technice analogowej, przy pomocy 2 termistorów. Wdrożenie pozwoliło na seryjną produkcję analizatorów CO, również dla zagranicy. Ale jeden z promotorów miał szczególne pytanie: „Czy tam na Śląsku nie można by zrobić metalowego stolika pod piłę tarczową”, a drugi był elektrykiem silnoprądowcem. Czy to były jednak te istotne powody, a nie brak właściwej postawy ideowej?

Oczywiście wdrożenie do produkcji nie szło bez oporów. Kilka zdarzeń na granicy klęski produkcyjnej (np. zatrzymany statek do Argentyny, czekający na zablokowane przez KT analizatory) spowodowało jednak, że byłem w takich chwilach niezbędny, a w rezultacie pozwoliło mi to wykazać znajomość problemów technicznych. I gdy jedna z grup towarzyszy chińskich zainteresowała się analizatorem CO i włączyła go do kontraktu na przekazanie im technologii produkcji urządzeń górniczych oczywiście jako wdrażający miał pojechać mój kierownik (drugi to inżynier z zakładu produkcyjnego i jako kierownik trzecia osoba – bez konkretnej roli, ale wiadomo jakiej). I tak by się stało, ale dyrektor zakładu produkcyjnego, odpowiedzialny za pozytywny wynik kontraktu zaryzykował ideowość na rzecz fachowości i postawił na swoim – wyjechać miałem ja. No i potem pani Chinka, drobiazgowo badająca każdy punkt technologii, stwierdziła zamianę znaku – na + w jednym z wielu wzorów instrukcji. A to uznała za niezrealizowanie instrukcji, a więc i całego kontraktu. Nie znałem chińskiego, ale w ich instrukcji odnalazłem właściwe miejsce i wyprowadzając matematyczne zależności udowodniłem błąd tłumacza – mój szef byłby bez szans.

Tak więc do Chin nie wyjechałem, tak jak większość ówczesnych „turystów”, jako jeden z towarzyszy i po linii, ale że coś byłem warty. I pod tym kątem proszę patrzeć na zdjęcia i nie zazdrościć mi tego honoru, bo trafiło mi się jak ,ślepej kurze ziarnko.      A że był to wyjątek niech świadczy to, że przez ponad 25 lat pracy w tej firmie nie zostałem uhonorowany żadnym kierowaniem jakiejkolwiek pracy, żadnego zespołu czy technika do pomocy – czy prawie 15 patentów tego by nie uzasadniało?

Wyjazd był dość nerwowy z powodu kompletowania niezbędnego wyposażenia produkcyjno – dokumentacyjnego. Być może dlatego dopiero po powrocie zmuszono nas, pod rygorem utraty należności w $ za delegację (łącznie ok. 300$, po 25$ za dzień), do podpisania druku, sam nie wiem jakiego i o jakiej treści, ale chyba był to ten sam wzór, który podpisywali wszyscy wyjeżdżający; zdaje się i sam Jerzy Buzek też o taki druk był „szczypany”.

Lecieliśmy LOTem do Bukaresztu, dwa dni zwiedzania miasta i wieczorem wylot ROMAIRem czy czymś takim, ale już odrzutowcem Being 505 czy 307(?), za to przez pół świata: najpierw lądowanie w Karaczi, potem nad Himalajami do Pekinu, a z Pekinu po noclegu dalej 1 godz. do Fushun. Tam jest centrum górnictwa węglowego; nie zrobiłem zdjęć, a szkoda, kopalni odkrywkowej o głębokości 250 m. Za to mam i pałac letni w Shenjang, i zimowy w Pekinie. Wrażeń z nawet tak krótkiego pobytu starczyło by na kilka zim, gdyby się teraz opowiadało wnukom. Pozwolę sobie tylko na jedną wzmiankę, wydrukowaną zresztą, a dotyczącą naszego Lajkonika! (patrz „Przekrój” nr 21 z dnia 22.V.1994), która jednak nie została zaakceptowana przez skostniałą konserwę Krakowa.

Jerzy Kelner

P.S. Zdjęcia były wykonywane jako przeźrocza, gwarantujące najlepszą wtedy jakość barw. Z tych przeźroczy wykonałem ostatnio kopie cyfrowe, co widać i po ilości kurzu i zabrudzeń, i po wyblaknięciu kolorów. Niech te braki techniczne nie przeszkodzą w zgłębianiu specyfiki kultury Chin. Jerzy

Podpisy pod zdjęciami:


 
 
 

Nad Himalajami, dwa silniki i góry bez śniegu

Nad Himalajami, początki lodowca

Nad Himalajami, koniec lodowca

Dom z ogródkiem i Chinka w Fushun

Tragarze bawełny w Fushun

Ulica handlowa w Fushun

Shenjang, pomnik Mao-tse-tunga

Kolumny pałacu w Shenjang

Cała wycieczka i armata w Shenjang

Wieś i rzeka między Shenjang a Fushun

Pałac zimowy w Pekinie z lwem

Pałac zimowy w Pekinie - na dole schodów

Pałac zimowy w Pekinie - pałace i balustrada-mur

Pałac zimowy w Pekinie - plac wybruk. kamieniami

Pałac zimowy w Pekinie - dachy pałaców i kolorowe ubiory Chinek

Pałac zimowy w Pekinie - ogród z suchymi drzewami

Pałac zimowy w Pekinie - brama wewnętrzna, turyści

Pałac zimowy w Pekinie - klomb w ogrodzie cesarskim

Pałac zimowy w Pekinie - magnolie na placu kamienistym

Pałac zimowy w Pekinie - duża brama

Pałac zimowy w Pekinie - wysoki mur i pałac

Na Wielkim Murze, na baszcie wśród turystów

Wielki Mur, widok z góry

Przed polską ambasadą w Pekinie

Domy chińskie w Pekinie

Dzieci bawią się na ulicy w Pekinie

Powrót na stronę główną.